Przyjaciele
<Nie no, nie jestem, aż takim złym człowiekiem >
Jest nowy dzień i już zaczyna się okropnie.
Mój tata musiał iść do UA o wiele wcześniej, jak na mój gust, wiec teraz muszę iść sama. Nie żebym tego nie lubiła, po prostu chciałam być pierwsza w klasie. To pokazuje, że nie jestem amatorem jak reszta z nich.
Skończyłam jeść jabłko i wyszłam z domu. UA nie jest tak daleko od mojego miejsca zamieszkania, więc sie nie spieszę.
To dopiero początek roku i już jest dość intensywnie. Ale mogę to znieść. Mogę znieść wszystko, jeśli naprawdę się temu poświęcę.
.
.
.
.
- Jest moja wesoła księżniczka. Zawsze możesz zmienić zdanie na temat bycia bohateram [Twoje imię]. Nie zawsze musisz podąźać za tym co ludzie, mówią, że musisz.
- Nie ma mowy mamusiu! Teraz już sie nie wycofam, będę tak dobra jak tata! Wtedy będę mogła ciebie i go zabrać do lepszego życia bez złych ludzi!
- Nie tylko źli ludzie czynią ten świat złym miejscem, [Twoje imie]... Przekonasz sie o tym później w życiu. Pamiętaj tylko, że to nie tylko ludzie ranią innych. Ale także my.
.
.
.
.
- [Twoje imie]! Zaczekaj!
Zatrzymałam i wyprostowałam sie. Nie mam czasu na myślenie o tym. Nie teraz.
- [Twoje imie], wszystko w porządku?!
To głos Kendo. Ona też chodzi tą trasą.
- W porządku. Czego chcesz? - Spytałam ostro.
Zachichotała.
- Chciałam wiedzieć, czy chcesz iść razem, to wszystko, bo teraz wydajesz się samotna!
Naprawdę chce się ze mną przyjaźnić, heh. Musi sobie odpuścić.
- Możemy iść razem. Po prostu nie spodziewałam się, że będę z tobą rozmawiać, ruda.
Wiwatowała i dogoniła mnie kilkoma krokami. Ona nie zauważyła, że jestem dla niej niemiła? Czy ona po prostu jest głupia?
- [Twoje imie], wiem, że powiedziałaś, że nie zamierzasz mi odpowiadać ani rozmawiać ze mną przez cały spacer, ale dlaczego nie chcesz byśmy zostały przyjaciułkami? Rozumiem, że nie chcesz się zaprzyjaźnić z resztą uczniów, ponieważ ludzie mają tylko kilku przyjaciuł, ale żeby żadnego? Potrzebujesz w swoim życiu kogoś, z kim też mogła się spotkać.
To całe stwierdzenie o przyjaźni. Coś, czego nie chcę. Są głupi. Oni wszyscy są śmieciami. Mam tatę i to mi wystarczy.
- Dobrze. Zostanę twoją przyjacułką. Tylko nikomu nie mów tym odrzutkom. Inaczej skończę z tym. Zniszczę cię.
Pot spłynął jej z czoła, ale szybko został zastąpiony szerokim uśmiechem.
- Dla mnie nie ma problemu!
Powiedziałam jej to tylko, żeby mogła przestać mnie irytować gadaniem o przyjaźni. Nie powinna oczekiwać, że będę sie zachowywać się inaczej.
- Hej Kendo!
Machneła głową do osoby, która ją woła.
To był chłopak z dziwnym wiatrowym darem i oczywiście ona idzie z nim.
- Och, hej Tsuburaba, Monoma! - pomachała wesoło.
Nie nie nie nie nie nie.
- Kendo. Nie wołaj ich tutaj. Zabije ich...
- Chodźcie tutaj, chłopaki! Wszyscy możemy iść razem!
Nienawidzę "przyjaźni". Miałam rację to wszystko jest głupie. Patrzyłam przed siebie i nigdzie indziej. Nie chcę nawiązywać żadnego kontaktu z tymi idiotami.
- Woach, [Twoje imię], nigdy nie myślałam, że lubisz spędzać czas ludźmi, zawsze brałem cie za samotnika.
Ściana wiatru już działa mi na nerwy. Konieczność zadawania mi pytań. Za kogo on się uważa?
- Co ty właśnie powiedziałeś?
Jego oczy rozszerzyły się i potrząsnął ze strachem głową.
- NIE MIAŁEM TEGO NA MYŚLI! OCZYWIŚCIE, ŻE MASZ PRZYJACIUŁ! JESTEŚ TAKA FAJNA! - Krzyknął.
- Masz racje. Nie. Przestań krzyczeć.
Westchnął z ulgą i otarł pot z twarzy.
- Mów za siebie. Przestańcie stawiać ją na wyższym miejscu niż resztę. Właściwie mogłbyś ją pokonać, Tsuburaba. Bez wątpienia jest najsłabsza w klasie. Może powinna po prostu sobie odpuścić, póki jest na to czas.
Oczywiście ten drań musiał otworzyć swoją niewyparzoną gębę.
- W porządku! W porządku! Nie walczcie! Pamiętajcie, że wszyscy chcemy zostać bohaterami! To nie tak, jakbyśmy chcieli być kimś innym! Po prostu nie walczmy o to, kto jest najlepszy! Jestem pewna, że wszyscy są silni. - Stwierdziła Kendo.
- Kendo. Nie chcę tego słuchać. Wkurzyłam się. Radziłabym ci teraz zejść ze mnie, alfonsie, bo nie wiem co zrobie.
Uśmiechną się i podszedł, żeby dotknąć mojego policzka.
- Śmiało. Nie ruszam się.
- Ludzie, powinniście się uspokoić... Chodzimy przecież do UA, a wy chyba nie chcecie rozpocząć walkę, przy ludziach, którzy nas obserwują... Prawda?
Chłopak od wiatru ma rację. Nie mogłam pozwolić by mój ojciec taką zobaczył. Mocno chwyciłam jego dłoń z policzka i lekko ją wykręciłam.
- Po prostu chodźmy, Kendo.
~Time skip~
Usiadłam przy biurku, ignorując spojrzenie, które rzucał mi wąż. Musiałam wybrać te miejsce.
- Dobra klaso, w przyszłym tygodniu jedziemy do USJ na szkolenie. Będziemy tam przed klasą 1A. Oni pójdą dzień po nas. Nie będziemy czekać, aż wszyscy wsiądą do autokaru, więc się nie spóźnijcie. A resztę zajęć z tamtego dnia będziecie mieli odwołane.
Nie mogę się doczekać. Pokarzę tym przegrywom, na ile mnie stać. Nikt mnie nie zatrzyma. Na pewno nie ten blądyn ani nikt inny.
.
.
.
Lekcja z Midnight dobiegła końca, a weekend dopiero sie zaczyna.
Zanim zdążyłam wyjść z klasy, Kendo zaciągneła mnie do swojej ławki.
- [Twoje imię], chciałam wiedzieć, czy zechcesz pójść ze mną i kilkoma innymi osobami z naszej klasy do salonu gier. Chcesz iść? Obiecuje, że to potrwa tylko dwie godziny!
- Nie.
- Proszę! Możesz po prostu zostać ze mną! Tak robią przyjaciele!
- Tak, [Twoje imię]. Czy nie wiesz, kim jest przyjaciel, skoro nigdy go nie miałaś?
Czy on naprawdę komentuje to, że nie mam przyjaciuł? Pobiję go na śmierć.
- Zamknij się, Monoma. Więc? Co powiesz? - uśmiechneła się.
- Nie.
Wtedy do rozmowy włączył się mój tata.
- [Twoje imię], nie pozwolę ci przebywać w domu cały dzień. Wykorzystaj go.
Cholera.
- W porządku.
______________________________________
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro