Dziwny sen
Znalazłem sie nagle na Syberii.
Kobieta która zawsze przysypywała mnie śniegiem, pierwszy raz sie do mnie odezwała
-Witaj, Olafie
- Pani sie chyba pomyliła, Olek jestem
-Twoja matka chyba wie lepiej
-Ty nie jesteś moją matką, ona uciekła jak miałem rok
-Ociec ci tak powiedział?
-Tak
Nagle spadł na mnie śnieg, o dziwo było mi ciepło. Nie dlatego że uwielbiam zime, ale coś mnie opatuliło, coś przyjemnego , ciepłego. To było nie zrozumiałe.
Zauważyłem słońce które powoli roztapiało śnieg. Zawsze w lato jestem chory i mam pomarańczowy nosek. Zauważyłem kobiete z krótkimi kasztanowymi włosami i mój nosek który zrobił sie pomarańczowy. Kobieta zaczeła sie na mnie wydzierać że mnie że mnie nie nawidzi. Nie wiedziałem co jej zrobiłem. Zaczołem sie kurczyć a raczej topić.
-Widzisz księciu moja kraina jest lepsza od twojej.
-Jaki książe? Jaka kraina?
Nie odpowiedziała na moje pytania. Rozpuściłem się. Mój motylek zaczą przciekać, i lekarz mnie obudził że muszą mi założyć nowego. Bałem się że ta biała maź wyleci zamiast krwi. Uff, nic się nie stało.
20.09 15:15
Wyszłem ze szpitala, ojciec się nie pojawił więc wracałem 10km
na nogach. Przez całą drogę zastanawiałem sie nad słowami które do mnie mówiły
,,Witaj Olafie... Twoja matka chyba wie lepiej'' ,, Witaj książe widzisz moja krajna jest lepsza od twojej''
Drzwi do domu były zamknięte, pukałem i pukałem. W końcu ktoś otworzył drzwi.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro