7
<Martinus>
Tak strasznie cieszyłem się że Skay przyjechała. Pewnie była zmęczona podróżą. Chciałem żeby odpoczeła ale... A co tam muszę ją trochę pomęczyć.
- Skay?
- Hm? - odwruciła się w moją stronę a ja podszedłem do niej i zacząłem ją łaskotać po karku.
Zaczęła się śmiać i uciekać. Biegałem za nią po pokoju aż się nie poślizgnęła na jednej z moich koszulek. Usiadłem na niej i wystawiłem jej język uśmiechając się. Ta tylko prychnęła i zaczeła się śmiać.
- Zejdziesz ze mnie? - zapytała uspokajając śmiech.
- Nie - zrobiłem minę typu dwukropek trzy i żeby ją wkużyć położyłem się na niej delikatnie.
- Ej no Tinus!
- To ja - uśmiech nie schodził mi z twarzy ani na sekundę. Będę się powtarzać ale naprawdę bardzo mi jej brakowało. Bez niej moje życie traci barwy i już nie jest tak kolorowe jak zawsze. Nie ma z kim porozmawiać i się wygłupiać od rana do nocy. Po prostu już za bardzo się z nią zrzyłem i jej potrzebuje jak nigogo innego. Ze Skay po prostu przeżyłem całe swoje życie i zamieżam też je z nią zakończyć. Naprawdę. Gdybym Miał wybierać między nią a dziewczyną, której nie mam, to bym wybrał przyjaciółkę.
- Martinus! - wyrwała mnie z zamyśleń.
- Co? Przepraszam zamyśliłem się - podrapałem się po karku.
- Zejdź ze mnie.
- Oj już - zszedłem z niej i opadłem na łóżko plecami w dół.
Skay położyła się obok i patrzyła w sufit tak jak ja. W końcu się odezwała.
- A gdybym zmieniła kolor włosów na niebiesko czarne?
- Hm... nie wiem. Ładnie by ci było - wyobraziłem to sobie i naprawdę ładnie by jej było w tych kolorach.
- Poszedł byś ze mną? - zapytała nie odrywając wzroku od sufitu.
- Jasne.
- Czyli idziemy za tydzień - Oznajmiła stanowczo.
Przytaknąłem tyko głową. Dziewczyna weszła na mnie nie wiem z jakim celem ale w porządku.
- Kiedy wracasz do Polski?
- Nie wracam.
- JEJ! - wydarłem się jak małe dziecko a ona się zaśmiała.
∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆∆
Prug:
8🌟+30💬-📚=📖
Ewentualnie jeśli do 07.12.2017 do godziny 21:35 będzie:
10🌟+50💬-📚= 📖📑(maratonik)
A nowa książka na moim profilu pojawi się 9 grudnia 2017r. Więc już nie długo ^^
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro