Chào các bạn! Vì nhiều lý do từ nay Truyen2U chính thức đổi tên là Truyen247.Pro. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền mới này nhé! Mãi yêu... ♥

2.

Obudziłam się rano jeszcze przed budzikiem. Przez szparę między niedosuniętymi zasłonami wbijały się promienie słońca.Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Tam , wzięłam szybki zimny prysznic i w samym szlafroku wróciłam do pokoju po ubrania. Narzuciłam na siebie czarne szorty i luźny zielonkawy T-shirt a do plecaka wrzuciłam książki i strój na W-F.
Zeszłam na dół i opaliłam expres. Z kubkiem kawy w ręce przeglądałam photobloga Moniki. Przyjaciółki z poprzedniej szkoły. Obiecałyśmy sobie że mimo wszystko będziemy utrzymywać kontakt. Jednak nie bardzo to już widzę. Czuję że z czasem o sobie zapomnimy. W końcu każda z nas ma swoje życie.
Spojrzałam na zegarek. Dochodziło wpółdo. Założyłam trampki i wyszłam z domu.
Słońce raziło mnie niemiłosiernie po oczach a kiedy wyszłam z za rogu jednego z miejskich sklepów promień słońca odbił się od maski samochodu i totalnie mnie oślepił. Mimo wszystko nie zatrzymałam się i szłam dalej co było moim błędem ponieważ wpadłam na jakiegoś gościa stojącego przed przejściem dla pieszych. Koleś momentalnie mnie złapał co pomogło mi uniknąć upadku.
- Jej bardzo przepraszam. Ja nie widziałam ...
I w tym momencie zaniemówiłam. Moim oczom ukazał się wysoki , mega przystojny brunet z czarnym jak węgiel oczami. Nie mogłam oderwać od nich oczu.
- Mam coś na twarzy ?
- Nie nie. Przepraszam.
Uśmiechnęłam się nieśmiało a moją twarz oblał gorący rumieniec. Szybko podniosłam z ziemi swoją torbę która upadła na ziemię i ruszyłam w stronę szkoły.
Pierwszy dzień w szkole i pierwsza wtopa. Ciekawie się zapowiada.
Przed wejściem do szkoły czekała już na mnie Sara.Gdy tylko mnie zobaczyła podniosła entuzjastycznie rękę i zaczęła nią machać. Uśmiechnęłam się w duchu i podeszłam do niej aby się przywitać. Do dzwonka nie zostało już wiele czasu więc ruszyłyśmy w kierunku klasy. Po drodze opowiedziałam jej moją dzisiejszą przygodę a ona buchła śmiechem.
-Szybka jesteś. Pierwszy dzień w szkole a nawet jeszcze nie w szkole a ty już wyrywasz !
- Ej ej ej , po pierwsze ; nie wyrywam , a po drugie ; to nie moja wina.
Ona tylko się uśmiechnęła jeszcze szerzej.
Pierwsze cztery lekcje mineły bardzo szybko. Nawet nie zauważyłam kiedy. Praktycznie cały ten czas przegadałam z Sarą i Patrykiem. Kolesiem z klasy. Całkiem nieźle się z nim dogaduję. Z tego co wiem to Patryk i Sara już wcześniej się przyjaźnili. Cieszyłam się że Patryk zaakceptował mnie tak szybko.
Poszliśmy do stołówki na lunch. Wzięłam sobie tylko jogurt podczas gdy Patryk z Sarą okupowali chyba całą kuchnię. Widok niosących wypchaną po brzegi frytkami miski przyprawiał mnie o mdłości spowodowane nadmierną ilością śmiechu.
- Robicie zapasy na cały tydzień ? - spytałam
Oni tylko popatrzyli na mnie ze znakiem zapytania i wzięli się za jedzenie. Zaczęłam się śmiać co najwyraźniej nie spodobało się Sarze bo rzuciła we mnie frytką.
- Tak być nie będzie !
Porwałam frytkę z talerza Patryka i wzięłam zamach. Jednak Sara schyliła się a pocisk w postaci frytki wylądował na białej koszulce jakiegoś chłopaka. Szybko wstałam żeby ją z niego zdjąć i przeprosić. Kiedy podeszłam bliżej koleś obrócił się  i wtedy zobaczyłam jego twarz. Tak , to był ten sam gość co na przystanku.
- Strasznie przepraszam. Ja nie chciałam... To miało uderzyć w nią - wskazałam na Sarę.
- Nie szkodzi. To tylko ketchup.
- Chodź ze mną. Postaram się jakoś zaradzić tej plamie.
- Nie trzeba naprawdę.
- Oj uwierz mi że trzeba. Jeszcze nie widziałeś swoich pleców.
Pociągnęłam go za rękę w kierunku łazienki. Spodziewałam się że nie wejdzie za mną do łazienki. Damskiej łazienki. Jednak on bez najmniejszych oporów wkroczył do środka.
- Zdejmij.
Popatrzył na mnie unosząc jedną brew.
- No przecież cię nie zjem. Zdejmij.
Kiedy ściągnął koszulkę moim oczom ukazał się niesamowicie umięśniony brzuch. Wzięłam od niego T-shirt i zaczęłam zmywać ketchup.
- Tak w ogóle to jestem Filip
- Nikola
- Ładnie. Jesteś nowa ?
- Tak. Dziś mój drugi dzień w szkole.
- I już w drugim dniu postawiłaś sobie za cel uśmiercenie mnie ?
- Coś w ten teges.
Zaczęliśmy się śmiać. Kiedy wreszcie udało mi się wywabić plamę i wysuszyć oddałam mu koszulkę.
- Dziękuję - uśmiechnął się
- Jest za co - odwzajemniłam uśmiech.
- Narazie
I wyszedł.. Po niecałych 5 minutach odnalazłam Sarę pod sklepikiem szkolnym. Ta oczywiście miała kolejny pretekst do naśmiewania się ze mnie. Jednak ja nic sobie z tego nie robiłam.
Do domu wróciłam całkiem późno. Coś koło 17. Długo łaziłam z Sarą i Patrykiem po Galerii. Rodziców jak zwykle nie było w domu. Na stole w jadalni zostawili mi tylko kartkę że musieli pilnie wyjechać w delegację i wrócą za 2 do 3 dni. Standard. Często to się zdarzało. Już nawet zdążyłam się przyzwyczaić. Z drugiej jednak strony cieszyłam się że nikt nie będzie mi suszył głowy że znów siedzę przed monitorem.
Wklepałam na bloga szybki wpis ;
,, Pierwsza wtopa - zaliczona. Ale w jakim stylu :D. Oby tak dalej a pewna osoba na długo mnie popamięta. Strzeż się F "
Zamknęłam laptopa i położyłam się spać.

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro