12~Happy Birthday, bitch
DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ
Emma sobie smacznie spała, gdy do jej pokoju wpadła Alison wraz z Raven, śpiewając jej Sto Lat! Brunetka obudziła się z jękiem zawodzenia, bo późno w nocy wróciły z kina, ale widząc przed sobą ogromny tort zaśmiała się
- Jesteście walnięte- skwitowała, ziewając.
- Wiemy. A teraz pomyśl życzenie- zawołała wesoło Alison.
Minęło siedem dni odkąd dowiedziała się, że jej przyjaciółka żyję i od kiedy prześladowca nie dał o sobie znaku. Jednak cieszyła się, że się nie odzywa. Alison wydaję się być teraz weselsza. Ile razy by się nie wspomniało o A, blondynka stawała się ponura i się nie odzywała. Emma pokręciła głową, ale posłusznie zamknęła i pomyślała życzenie, po chwili zdmuchując świeczki.
- Zbieraj się. Ruszamy na urodzinowy maraton zakupowy- zarządziła Alison z szerokim uśmiechem. Emma momentalnie spoważniała- Twój strój na dziś, leży na krześle- oznajmiła, wychodząc wraz z Raven z pokoju.
- Niech ktoś mnie walnie książką w głowę. Proszę- jęknęła opadając na materac.
Wtedy jej telefon zabrzęczał.
Super jeszcze tego brakowało.
Wymacała na ślepaka leżący gdzieś obok telefon i podniosła leniwie głowę, by przeczytać sms
"Sto lat, dziwko. Twoje dni są już policzone- A."
- Miło, że o mnie pamiętasz psycholu- westchnęła, odrzucając przedmiot na podłogę. Nawet nie zwróciła uwagi kiedy jej się trochę przysnęło
***
- Wiesz to bardzo miłe, że zawsze kiedy mam urodziny ty ściągasz mnie z łóżka przed siódmą. W każdym przypadku-jęknęła Emma zasłaniając twarz dłonią, by ziewnąć.
- Nie dziękuj- Alison machnęła ręką, sięgając po filiżankę z kawą- No więc opowiadaj- poprawiła się na krześle
- Opowiadaj co?- zapytała dziewczyna
- No o tym słodziaku, Luke'u- ponagliła ją przyjaciółka, nachylając się w jej stronę i podpierając głowę na ręku.
- Przyjaźnimy się. Jest miły- Emma wzruszyła ramionami.
- To serio jesteś tak ślepa? Z daleka widać, że totalnie na ciebie leci
- Wcale nie- zaprzeczyła brunetka czując, że powoli zaczyna się rumienić
- I widzę, że tobie też się podoba- kontynuowała z uśmiechem.
- Wcale nie. Luke jest dla mnie jak brat
- Nie, to Kyle jest dla ciebie jak brat- przerwała jej
- Skoro o Kyle'u mowa. Kiedy powiesz mu, że jednak żyjesz?- zapytała Emma, ciesząc się, że udało jej się odciągnąć temat o jej życia miłosnego.
- Wkrótce- oznajmiła krótko, upijając kolejny łyk kawy.
- A co gdybyś pojechała ze mną do Pineville. Mój ojciec nie wie, że nie żyjesz, więc mogę cię przedstawić jako przyjaciółkę z Dublinu
- Nie wydaję mi się, aby to był dobry pomysł- zaprzeczyła ostro.
- A ja uważam, że to świetny pomysł. Wyjeżdżamy wieczorem, z resztą muszą mi zdjąć gips. Pij szybciej kawę i idziemy do domu. Musisz się spakować
- Nigdzie nie jadę- zaprzeczyła Alison
- Jedziesz, albo sama pójdę na policje i powiem im, że Alison Williams żyję i ma się całkiem dobrze. Więc jak?
- Po kim odziedziczyłaś dar perswazji?- zapytała zrezygnowana blondynka
- Zbieraj się- rozkazała Emma, wtykając pod filiżankę dwadzieścia dolarów
***
- Nadal sądzę, że to zły pomysł- mruknęła Alison, siadając na łóżku Emmy- Kyle się wścieknie
- Wiem, że się wścieknie. Ale ta złość będzie mniejsza niż gdybyś powiedziała mu o tym za miesiąc- zauważyła Emma, odkładając telefon na biurko, po tym jak napisała do Kyle'a, by szybko przyszedł do jej domu.- Ale w sumie zasłużyłaś na tą złość- dodała z delikatnym uśmiechem- Sama to zrobiłaś
- Możesz chociaż odrobinę pohamować swoją ekscytację?- mruknęła Alison, sięgając po koc i nakryła się nim.
- Wybacz, że jestem zadowolona, że w końcu dostaniesz za swoje- Emma pokazała przyjaciółce język, za co oberwała poduszką.
- Mama pyta, czy jesteście głodne- niespodziewanie w drzwiach ustała Kate, przerywając im tą dziecinną przekomarzankę.
- A co jest do jedzenia?- zapytała Emma
- Spaghetti
- Ja nie chce, ale możesz przynieść Alison
- Okey. A i twój tata kazał Ci przekazać, że masz mu pomóc wybrać smoking- przyjaciółki popatrzyły na siebie
- Smoking? A na co mu?
- To ty nic nie wiesz? Twój tata i moja mama pobierają się za trzy tygodnie
- Mój ojciec wychodzi za Meredith? Dlaczego mi nie powiedział?!- krzyknęła Emma
- Em spokojnie, zaraz wszystko się wyjaśni- powiedziała łagodnie Alison, próbując opanować brunetkę
- Kiedy to się stało? Kiedy się jej oświadczył?
- Kilka dni temu. Byłaś w Dublinie i nie odbierałaś od niego telefonów, więc stwierdził, że powie ci jak wrócisz- wyznała- A po twojej minie zakładam, że zapomniał ci o tym powiedzieć- dodała niepewnie- W każdym bądź razie cieszę się, że zostaniemy siostrami
- Wynocha!- warknęła na nią Alison, wręcz wypychając ją z pokoju Emmy.
- Masz szanse, by się wydostać z tej dziury. Nic ci nie stoi na drodze
- Prócz nas. Nigdzie nie pojedziesz. Musimy sobie wyjaśnić kilka rzeczy, Alison- dziewczyny uniosły wzrok i zobaczyły stojących w drzwiach Kyle'a i Luke'a.
- Skąd wiesz, że nie jestem Clarissą?- zapytała Alison z drwiącym uśmiechem
- Bo tylko ty potrafisz namawiać ludzi do tchórzostwa czyż nie? Jesteś mistrzynią manipulacji. Nie dziwię się, że udało ci się znów omotać Emmę. Jaką bajeczkę jej sprzedałaś?
- Nie musiałam jej nic sprzedawać. Powiedziałam jej prawdę. Jest moją przyjaciółką- odparła hardo.
Luke na migi pokazał dziewczynie, by podeszła do niego, co posłusznie uczyniła. Wyprowadził ją z domu powtarzając, że "ta sprawa dotyczy ich samych"
- Chodź zawiozę Cię do szpitala. Zdaje się, że mieli Ci dziś zdjąć gips- brunetka kiwnęła głową i pozwoliła się zaprowadzić do auta.
INFORMACJA!:
Love me like you do będzie liczyło 20 ROZDZIAŁÓW
Drugiej części nie przewiduje.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro