×9×
Wpatrywałem się w niego przenikliwym wzrokiem.
Tę chwilę ciszy przerwał jego doniosły dźwięk kaszlnięcia,który rozniósł się po całym pomieszczeniu. Obserwował mnie, próbował mnie przejrzeć, wejść do mojego umysłu i mieć wgląd na moje myśli.
Niespodziewanie wstał, ostatni raz zmierzył mnie wzrokiem I wyszedł bez słowa.
~~
Usiadłem na swoim fotelu, chwyciłem do ręki papierosa, obracałem go chwilę w swoich palcach.
Po czym odpaliłem go zapalniczką. Zamknąłem oczy i zaciągnąłem się, czułem jak dym krąży w moich płucach,otworzyłem usta I pozwoliłem,aby powoli wydostawał się ze mnie. Widziałem jak powoli roznosi się po pomieszczeniu I w ciągu kilkunastu sekund znika. Czułem się odprężony.
~~
Wziąłem do ręki telefonu, wybrałem numer Jima,zawachałem się.
- "Jak" -wiadomość dostarczona,wysłana.
Nikt nie odpisywał,czekałem. Czas oczekiwania przerodził się w torturę. Przyznałem się do mojej niewiedzy. Czyż tego nie chciał Moriarty?
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro