Scena II
Scena II wielka improwizacja
Konrad
Boże, jeśli tam jesteś daj znak, powiedz, że tam jesteś, inaczej uznam, żem lepszy o tysiąckroć od ciebie. Też nieśmiertelny jestem, mogę uczuciem prowadzić ludzi, daj mi Boże swą władzę, chcę duszami władać niczym ty
*długie milczenie* *Mówi z ironią*
Milczeniem odpowiadasz, kłamcą jest ten co miłością cię nazwał! Dałeś mi najkrótsze z żyć, a uczucia najsilniejsze.
*milczenie*
Wszystko było iskrą tylko, a dla ciebie wieki całe chwilą jedyną.
Głos z lewej strony
Zabiorę tą duszę, zasiądę jej niczym konia
Głos z prawej strony
Ochrońmy jego duszę, przedłużmy tą chwilę, przeciągnijmy iskrę. Nie gardź mną, jestem jednym sercem złączonym z wszystkimi ludźmi
Głos
Oh gwiazdo spadająca! Nazywam się milion, bo za miliony kocham i cierpię katusze. Patrzę na mój naród, na ludzi, na braci moich, ja cierpie razem z nimi. Jeśli ich kochasz, zareagujesz na ich wołania o pomoc
Głos
Milczysz, jak zawsze. Zaklinam cię daj mi chociaż część swej władzy. Widzisz, że znam cię lepiej niż twoje archanioły, a ty wciąż milczysz, a ja wciąż mówię prawdę. Ufasz samemu sobie, swojej silnej wierze
Głos
Odezwij się albo krzyknę, krzyknę tak głośno że kolejne pokolenia usłyszą. Powiem wszystkim, że nie jesteś ojcem świata, ale
Głos diabła
Carem!
*Konrad zatrzymuje się, osłania i pada*
Duchy z lewej strony
Pierwszy
Chwytaj, szybko łapaj jego duszę!
Drugi
Jeszcze oddycha
Pierwszy
Udusimy go zanim się obudzi
Duchy z prawej strony
Odejdźcie, modlą się za niego
Duchy z lewej
Widzisz jak nas odcedzają
Pierwszy z lewej
Czy ty głupi? Nie dałeś dokończyć jego zdania, był tak blisko wyparcia się Bożej łaski, a ty go głupcze wyprzedziłeś! Być tak blisko jego winnej duszy, a jednocześnie jednym słowem zaprzepaścić taką okazję!
Drugi
Wróci znowu
Pierwszy
Odejdź, bo cię tysiąc lat na rogach nosił i w paszczę szatana cię wrzucę
Drugi
Straszy, mamo, ciociu. Ja będę płakać!
*płacze*
A masz
*uderza rogiem*
Ha, trafiłem. Dobre moje rogi, nigdy nie chybią
Pierwszy
Sacrediou!
Drugi
*uderza ponownie*
A masz!
Pierwszy
W nogi. Ktoś tu idzie
*słychać stukanie i klucz w drzwiach*
Drugi duch
Pop, klecha. Schowajmy się nim nas zobaczą.
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro