Chào các bạn! Vì nhiều lý do từ nay Truyen2U chính thức đổi tên là Truyen247.Pro. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền mới này nhé! Mãi yêu... ♥

Rozdział 35 Inicjały

David Guetta ft Justin Bieber - 2U (The Victoria's Secret Angels Lip Sync)

Słuchał ktoś? 

— Sabina —

Ivan nie mówiąc nic więcej, wyszedł z samochodu i otworzył drzwi z mojej strony. Spojrzałam w jego oczy. Odbijała się w nich złość. Zagryzłam wargę. Rozumiem, dlaczego mężczyzna tak się zachowuje. Sama zapewne bym się obraziła gdyby ktoś obrażał osobę, którą darzę szacunkiem. Nieśmiało wyszłam z pojazdu, a on zatrzasnął za mną drzwi. Podskoczyłam, przypominając sobie wystrzały pistoletów. Ja nie chciałam o tym pamiętać... Te wspomnienia przyprawiając mnie tylko o chęć zwrócenia posiłku.

Nabierając do płuc powietrza, rozejrzałam się — chcąc zobaczyć, gdzie jestem. Przede mną znajdował się drewniany, jednopiętrowy dom. Wyglądał bardzo elegancko i przytulnie. Ivan wyciągnął z kieszeni klucze i złapał mnie za dłoń. Od razu się mu wyrwałam. Nie wiem dlaczego, ale nie chcę by dotykał mnie ktoś inny niż... Ethna. Tak. Tylko on może trzymać mnie za rękę.

— Mogę iść sama — oznajmiłam, a on pokręcił głową. Złapał mnie za rękę i splótł nasze palce razem. Wyrywałam się, lecz był zbyt silny.

— Nie mogę pozwolić ci uciec — oświadczył, ciągnąc mnie w kierunku drzwi.

Sapnęłam zirytowana. Przecież mu nie ucieknę! Chyba... Rozumiem już więcej rzeczy, ale cały czas się boję. Na myśl, że Ethan zabija teraz ludzi, kręci mi się w głowię. Zabójstwa jakich się dopuszcza sprawiają mu przyjemność. To straszne. Wiem, że nie dam rady go zmienić, — nie jestem psychologiem — ale chciałabym nigdy się o tym nie dowiedzieć. Polubiłam go, chociaż się zmienił. Moja sympatia do niego nie wynika z tego, że kiedyś się znaliśmy. Jej powodem jest to jak mnie traktuje. Jest uroczy, ale i strasznie denerwujący.

Nawet nie zauważyłam, kiedy znalazłam się w wnętrzu budynku, a Ivan zakluczył za nami drzwi — chowając klucz do kieszeni swoich spodni. Wyrwałam swoją dłoń i przysunęłam ją do swojej klatki piersiowej. Mężczyzna westchnął.

— Rozgość się — polecił, zmierzając w nieznanym mi kierunku.

Patrzyłam na niego, dopóki nie zniknął za ścianą. On myśli, że ja tak po prostu wejdę do jakiegoś pomieszczenia i zacznę się zachowywać jakby była u siebie? Westchnęłam, pocierając swoje ramiona. Ja tak nie potrafię. Już fakt, że mieszkam w domu Ethana jest dla mnie strasznie dziwny — choć muszę przyznać, że odrobinę się do tego przyzwyczaiłam. Nieśmiało podeszłam do jednych z drzwi i złapałam za klamkę — naciskając ją. Moim oczom ukazało się dziwnie znajome wnętrze. Zamrugałam zaskoczona. Wydaję mi się, że już tu byłam... Ale kiedy i z kim? Prześledziłam wzrokiem pomieszczenie i natrafiłam na coś bardzo dziwnego. Podeszłam do szafki i chwyciłam ramkę w dłonie. Na fotografii w środku byłam ja i Ethan. Nastolatek przytulał mnie do siebie, a na naszych twarzach widniały uśmiechy. Wyglądaliśmy na szczęśliwych i pozbawionych trosk. Po policzku spłynęła mi łza, kiedy przypomniałam sobie, że zdjęcie to zostało zrobione tydzień przed wyjazdem Ethana. Przed oczami przeleciały mi wspomnienia związane z tym miejscem.

Nachylałam się nad stołem, rysując. Nuciłam pod nosem jakąś piosenkę, a na mojej twarzy widniał uśmiech. Oderwałam oczy od białej kartki i spojrzałam na siedzącego naprzeciw mnie chłopaka. Zachichotałam, widząc grymas na jego twarzy. Ethan uniósł wyżej brwi, obracając głowę. Wstałam i podeszłam do niego. Złapałam go za policzki i zmusiłam by wrócił do swojej wcześniejszej pozycji.

— Nie ruszaj się, bo rysunek mi nie wyjdzie — rozkazałam niezadowolona.

Czarnowłosy roześmiał się, kładąc swoją dłoń na mojej. Zarumieniłam się. Nastolatek jakby nie zauważając mojego zmieszania pocałował mnie w rękę. Odskoczyłam od niego, przysuwając dłoń do swojej piersi. Jak on może robić coś tak zawstydzającego...?!

— Już nie będę, pani generał! — zawołał rozbawiony.

Prychnęłam, wracając na swoje miejsce. Wzięłam ołówek do dłoni i kontynuowałam swoją wcześniejszą pracę. Byłam trochę zła, że sobie ze mnie żartuje. Nie lubiłam, kiedy ktoś tak mnie traktował.

— Jesteś zła? — spytał, a ja nie odpowiedziałam. — Ej! Słyszysz mnie? — Wstał z swojego miejsca i podszedł do mnie.

Skierowałam swoje spojrzenie na niego, zaciskając usta w wąską kręskę.

— Powiedziałam przecież byś...

Ethan zatkał mi usta dłonią, pochylając głowę.

— Nie złość się. Nie lubię, kiedy jesteś na mnie obrażona... — mruknął cicho.

Popatrzyłam na niego chłodnym wzrokiem. Zauważając jednak jego smutek, uśmiechnęłam się i wzięłam jego twarz w swoje dłonie.

— Nie martw się — poprosiłam. — Lepiej dla ciebie, bo nie potrafię się dla ciebie długo złościć...

Ethan przytulił mnie do siebie — otaczając moje ciało ramionami, jakby chciała skryć mnie przed całym światem.

Uśmiechnęłam się smutno. To są piękne wspomnienia... Nigdy nie będę żałować czasu spędzonego z moim drogim przyjacielem. Są one dla mnie zbyt cenne...

Uniosłam wyżej głowę. Jednak nie wiadomo czy na pewno jest to, to samo miejsce co te z moich wspomnień. Jest tylko jeden sposób by się o tym przekonać... Podeszłam do parapetu i uklękłam przy nim. Jeśli to ten dom, to pod parapetem powinny znajdować się nasze inicjały. Moje źrenice się rozszerzyły, kiedy zauważyłam wyryte na ścianie znaki „S.E" i „E.R". Mimo upływu tylu lat dalej były doskonale widoczne. Uśmiechnęłam się, przejeżdżając po nich palcem. Ethan i ja wyryliśmy je w ostatni dzień pobytu tutaj. Pamiętam doskonale moment, w których stąd wyjeżdżaliśmy.

Westchnęłam, wstając. Aż trudno uwierzyć, że od tamtego czasu minęło tak wiele lat. To zaskakujące, że dalej o tym pamiętam. Mówiąc szczerze z swojego życia pamiętam najdokładniej wspomnienia związane z Ethanem.

Usiadłam na sofie i zakryłam twarz dłońmi.

— Ethan, gdzie jesteś? — spytałam cichutko, kładąc głowę na leżącej obok poduszczę.

Byłam niespokojna. Martwiłam się o mężczyznę. A co jeśli ktoś go postrzelił i właśnie się wykrwawia? Ach... Jestem dziwna. Obawiam się o życie osoby, która morduje innych. Dotknęłam dłonią klatki piersiowej, w miejscu, w którym mam serca. Wiem, że uczynił wiele złego, lecz mimo to... Martwię się o niego. Ethan w ciągu tych paru dni sprawił, że moje uczucie sympatii do niego odżyło — to naprawdę niezwykłe. Zamknęłam oczy. Nie wiem dlaczego, ale nagle zrobiłam się senna.

CDN

Dziś dodam pozostały rozdział i epilog. Mam nadzieję, że podobała się wam ta opowieść? Od razu mówię, że nie powstałaby ona bez motywacji - gróźb - mojej najlepszej przyjaciółki SabinaaxDD881. Za chwilę pojawi się ostatni rozdział i epilog. 

(Data opublikowania tego rozdziału: 10.06.17r)

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro