Chào các bạn! Vì nhiều lý do từ nay Truyen2U chính thức đổi tên là Truyen247.Pro. Mong các bạn tiếp tục ủng hộ truy cập tên miền mới này nhé! Mãi yêu... ♥

8. Goblin.

Hejka!

Trochę późno co?
Ale wyrobiłem się!

Przypominam o tym, że prawa do postaci mają Sony i Marvel Studios, ja tam dodaję oczywiście trochę od siebie, no i Percy jest w całości mój.

Życzę Wam miłego czytania!

Ekran zmienia się i pokazuje pokój, w
którym ktoś stoi przy oknie i rozsuwa zasłony. Na zewnątrz jest ciemno. Na łóżku siedzi jakaś osoba. Jest zbliżenie na osobę przy oknie, dotyka ona czegoś świecącego na czole.

- Vision? - pyta zdziwiona Natasha.

- Tak, to ja. - przytakuje Vision.

- Nigdy nie widziałam Cię w tej postaci. - mówi zaskoczona Nat.

- Dlatego, że tylko Tony i Wanda widzieli mnie takiego. - mówi Vision.

Natasha śle pytające spojrzenie do Tony'ego, ale ten tylko szybko odwraca wzrok, po prostu na razie nie chciał o tym mówić...

Kamera pokazuje osobę na łóżku.

- Vis, znowu coś nie tak z Kamieniem? - pyta zaniepokojona Wanda.

- A działo się coś wcześniej? - pyta zmartwiony Tony, "zmartwiony", bo przecież tak jakby Vision jest synem Tony'ego.

- Na razie nie... - odpowiada równie zmartwiona Wanda.

Teraz kamera pokazuje cały pokój.

- Jakby... chciał mi coś powiedzieć. - odpowiada zamyślony Vision.

Wanda idzie w stronę Vision'a.

- I co takiego mówi? - dopytuje.

- Nie wiem, nie rozumiem... ale mówi. - odpowiada zdezorientowany Vision.

Wanda staje przed Vision'em. Kamień mocniej święci i przez chwilę wydaje dziwny dźwięk. Wanda dotyka policzków Vision'a.

- Jak romantycznie. - mówi podekscytowana Shuri, słysząc to Wanda delikatnie rumieni się.

- A Ty coś wyczuwasz? - pyta Vision, ceniąc sobie zdanie swej partnerki.

Wanda bierze rękę przed Kamień
i magią coś sprawdza.

- Tylko Ciebie Vis. - odpowiada romantycznie Wanda, po czym oboje zaczynają się całować.

- Fuj! Nie przy ludziach! - krzyczy rozbawiony Clint.

- Awwwwwwww! Jak słodko! - krzyczy uśmiechnięta Shuri.

Wanda rumieni się, jeszcze bardziej, a twarz Vision'a nagle przybiera bardziej czerwonego koloru.

- To miało być prywatne. - mówi cała czerwona Wanda.

- Nie jesteście jedyni. - przypomina uśmiechnięty Tony.

Gdy wszyscy ucichli ekran się zmienił i pokazał Wandę i Vision'a idących ulicą, przy której stał kiosku.

- No nie! - krzyczy zła na film Shuri.

Wanda i Vision cieszą się w duchu, że ekran się zmienił.

- Mam złe przeczucia. - szepta zdenerwowany Peter.

Tylko Tony go słyszy, także próbując go pocieszyć, uśmiecha się do dzieciaka, który na szczęście odwzajemnia uśmiech.

Na ekranie pojawia się napis: SZKOCJA.

- No ładnie, no to już wiemy gdzie znikacie. - mówi Tony, udając oskarżycielski ton, na co Wanda przewraca oczami.

- A może byś wrócił przez Glasgow, tym o dziesiątej, mielibyśmy więcej czasu dla siebie. - sugeruje Wanda.

- A gdybym się na niego spóźnił? - pyta Vision.

- Jest też o jedenastej. - odpowiada Wanda.

- A gdybym tak się spóźnił na wszystkie? Gdybym tym razem w ogóle nie wrócił. - sugeruje Vision.

- Ale dałeś Stark'owi słowo. - przypomina ostrzegawczo Wanda.

- Ludzie! Ja mam imię. Mówcie mi Tony. - mówi zirytowany.

Wszyscy w sali pokiwali głową poza Peter'em i Natashą.

- Ale Ty jesteś irytujący Pete. - wzdycha Tony.

- Tak uwielbiam Pana irytować, Panie Stark. - mówi szeroko uśmiechnięty Peter, kładąc dużybnaciski na słowa: "Pan Stark".

- Po prostu zamknij się. - westchnął Tony.

Za to Nat tylko uśmiecha się złośliwie do Tony'ego, na co ten tylko przewraca oczami.

Sam Tony w tej chwili czuł się naprawdę zraniony, nie chciał tracić kolejnego dziecka...

- Wolałbym je dać Tobie. - wyjawia Vision.

- Dzięki. - mówi sarkastycznie Tony.

- Wybacz. - odpowiada z prawdziwą przykrością w głosie Vision, bo jednak też zależało mu na Tony'm, zwłaszcza, że ten też był tam często tylko dla niego...

- Nie przepraszaj, rozumiem Cię. - wzdycha żałośnie Tony. Vision naprawdę chciał go jakoś udobruchać, ale nie miał pojęcia jak...

Teraz prawie wszyscy się zdziwili "Od kiedy Stark stał się taki?" - każdy z nich właśnie tak myślał.

- Dobrze wiesz, że na mnie też czekają, oboje mamy różne zobowiązania. - mówi prawdę Wanda.

- Szkoda, że nie wobec siebie. Wanda, od dwóch lat wykradamy tę chwilę, jeszcze nie wiedząc czy to się sprawdzi, sam nie wiem, ale tak sobie myślę, że moim zdaniem to się sprawdza. - mówi z miłością Vision.

- Sprawdza się. - potwierdza smutno Wanda.

- Zostań, zostań ze mną. - szepcze Vision.

Już mają się pocałować, kiedy nagle Wanda coś widzi w telewizorze w kiosku. Vision odwraca się i widzi podpis: Atak na Nowy Jork.

- Co to za jedni? - pyta przestraszona Wanda.

- To pewnie przed nimi ostrzegał mnie Kryształ. - zaniepokoił się Vision.

Teraz na telewizorze widać napis:
Tony Stark zaginął.

- Pepper mnie zabije. - westchnął Tony.

- A mnie ciocia May. - dopowiada tym samym tonem Peter.

- Ty lepiej nawet nic nie mów, jesteś tam na gapę. Już i tak stąpasz w tej chwili po cienkiej linii. - mówi zirytowany Tony.

- Chyba już dawno ją przekroczyłem. - parsknął śmiechem pod nosem Peter.

- Co tam szepczesz młody? - podnosi jedną brew Tony

- Nic! - odpowiada natychmiastowo Peter, wywołując tym samym śmiech Tony'ego.

Vision odsuwa się od Wandy i mówi:

- Czas już na mnie.

- Vision, jeśli o to chodzi... to może najlepiej trzymać się od nich z daleka. - mówi zdenerwowana Wanda.

- Wanda, koch... - mówi Vision, ale nagle jakieś ostrze wbija mu się w brzuch.

Teraz wszyscy na sali zamarli.

- J-j-jak c-coś mogło przebić vibranium? - pyta przestraszona Wanda.

- To musi być jakaś specjalna broń z kosmosu. - odpowiada równie zdenerwowany Tony.

- Wykreślam Szkocję z miejsc, do których chciałbym pojechać. - dodaje przerażony Scott.

Vision zmienia się w swoją prawdziwą (różową) postać. Teraz kamera pokazuje, że jakiś kosmita przebił go włócznią po czym rzucił Vision'em o ziemię. Wanda szykowała się właśnie, żeby strzelić swoją mocą w kosmitę, ale jakaś inna kosmitka strzela w nią od tyłu. Tym strzałem, odpycha Wandę w szybę jakiegoś sklepu.

- To ta dwójka kosmitów ze statku Thor'a, te dzieciaki Thanos'a. - zauważa poddenerwowany Bruce.

Corvus stanął jedną nogą na Vision'ie, po czym swoją włócznią próbował wyrwać Vision'owi kamień.

- Ten koleś kosmita wygląda trochę jak goblin. - mówi Peter, próbując jakoś rozładować atmosferę.

Ku jego uciesze niektórzy leciutko się uśmiechają na ten komentarz.

- AAAAAAA! - wrzeszczy z bólu Vision.

Kamera przenosi się na Wandę, która strzela swoją mocą w dwójkę kosmitów.

Wszyscy w pokoju zaczynają kibicować Wandzie, bojąc się o ich aktualną sytuację.

Póki kosmici byli chwilowo rozproszeni, Wanda szybko swoją mocą uniosła Vision'a w powietrze i razem z nim poleciała w jakimś kierunku. Niestety akcja działa się tak szybko, że Vision uderzył w jakąś wieże przez co musieli lądować. Wanda mocą przyciągnęła go do siebie i pomogła mu usiąść.

- To ostrze weszło w vibranium jak w masło. - mówi ledwo żywy Vision.

- To w ogóle możliwe? - pyta zbita z tropu Wanda.

- Teoretycznie, nie za bardzo. Moje układy nie działają, tak sobie myślę, że lepiej było zostać w łóżku. - mówi z małym uśmiechem Vision.

- Vision, na bogów, nie żartuj sobie, gdy jesteś ranny. - mówi przestraszony Thor, słysząc to, Vision krzywo uśmiecha się do Thor'a.

Po tym jak Wanda zasklepiła ranę Vision'a, przybiega Goblin, Vision odpycha Wandę i leci wraz z Goblinem na dach jakiegoś budynku. Kamera teraz pokazuje Proximę próbującą walnąć Wandę włócznią, ta jednak odbija swoją magią atak Proximy.

Jednakże ekran znowu się zmienił i pokazał Corvus'a przygniatającego Vision'a do ściany.

- Oddaj mi Kryształ, a daruję jej życie. - mówi szyderczo Corvus.

- Co za kretyn! Myśli, że Vision od tak odda mu Kamień. - prycha buńczucznie Clint.

Teraz Vision łapie Corvus'a za szyję i leci z nim na jakiś dach.

Jednakże kamera pokazuje teraz jak Wanda i Proxima walczą ze sobą. Proxima swoją włócznią, a Wanda magią. Proxima jednak trafia Wandę strzałem elektrycznym. Przez to właśnie trafienie Wanda zostaje gdzieś odepchnięta.

Ekran znowu się zmienia i pokazuje Vision'a walczącego z Corvus'em. Vision bierze Corvus'a pod ścianę i wali go pięścią. Rzuca Corvus'em i strzela w niego promieniem.

- Dajesz Vision! Niszczysz go! - krzyczy bardzo pomocnie Rhodey.

Corvus swoją włócznią odbija promień w Vision'a, który uderza o ścianę.

- Mają naprawdę potężną broń, skoro odbili promień z samego Kamienia Nieskończoności. - mówi zdziwiony i lekko przerażony Tony.

Kamera pokazuje teraz Wandę walczącą z Proximą. Jednakże kiedy Wanda usłyszała naprawdę bolesny krzyk Vision'a, od razu rozwścieczyła się i rzuciła Proximą w płonący samochód, po czym odleciała w stronę Vision'a.

- Brawo Wanda. - gratuluje z ogromną ulgą Natasha.

Wyżej wymieniona nawet na to nie zareagowała, zbyt przerażona losem swego chłopaka.

Goblin znowu próbuje wyjąć Kamień z głowy Vision'a. Nagle za nim pojawia się Wanda i wnerwiona mówi:

- Łapy precz.

Strzela w Corvus'a, który wlatuje w jakąś szybę i spada na ziemię. Wanda trzymając Vision'a, odlatuje z nim, ale Proximie udaje się w nich trafić. Przez to spadają na jakiś peron. Na szczęście Wanda łagodzi upadek używając magii.

- Szybko, szybko, wstawaj, musisz się podnieść. - mówi sfrustrowana Wanda.

- Proszę, zostaw mnie. - poddaje się Vision.

- Prosiłeś żebym została, więc
zostaje. - odpowiada stanowczo Wanda.

Proxima i Corvus znowu się pojawiają.

- Ale oni są męczący. - jęczy sfrustrowana i poddenerwowana Shuri.

Za Wandą na stację przyjechał pociąg.
Jak pociąg odjechał pojawiła się postać. Proxima rzuca włócznią, ale ku jej zdziwieniu, tajemnicza postać ją łapie. Osoba ta wychodzi z cienia, postacią jest... Kapitan Ameryka z nową brodą.

- Oooooo, mają przejeba... - zaczynają Sam i Bucky.

- Język! - krzyczy Bruce, wywołując tym falę śmiechu.

Sam i Bucky przybijają piątki.

- Wolałem Ciebie bez brody Steve. - mówi szczerze Thor.

- Dobrze wiedzieć, ja chyba też. - westchnął w odpowiedzi Steve.

Vision odwraca, by zobaczyć co jest za nim. Nagle Falcon wykopuje Proximę.

- Niezłe wejście, Sam. - mówi z małym uśmiechem Rhodes.

Sam wypuszcza swoje boty. Cap rzuca włócznie do nagle pojawiającej się Czarnej Wdowy, która powala nią Goblina.

- To już nie wiem kto miał lepsze wejście. Znaczy z Was, bo ja tam miałem najlepsze i to bez dwóch zdań. - mówi ze swoim typowym uśmiechem Tony.

- Po chwilowym zastanowieniu uważam, że najlepsze wejście miała Nat, drugie miejsce Steve, a trzecie Sam. - kontynuuje w końcu swoją wypowiedź po chwili zastanawienia Tony.

- Dlaczego ja jestem ostatni?!? - mówi udając obrażenie Sam, z którego właśnie nabija się Bucky.

- Dlatego, że Nat miała zdecydowanie najlepsze, a to z pociągiem to po prostu klasyk, więc Steve musiał mieć drugie. - mówi jak fachowy recenzent Tony.

Nat posyła mu szczery uśmiech, który on odwzajemnia.

Nat przebija Corvus'a na wylot, a w międzyczasie Steve walczy z Proximą, ale nagle Falcon przylatuje i powala ją. Proxima leży obok Corvus'a, a Sam, Steve i Nat celują w nich.

- Nie chcemy was zabijać, ale
zabijemy. - mówi poważnie Natasha.

- Nie umiem się przyzwyczaić do ciebie w blond włosach, Nat. - wyznaje z przepraszający uśmiechem Tony.

- Też mi się wydaje, że lepiej mi w rudych włosach. - przyznaje po chwili Natasha.

- Drugiej szansy już nie dostaniecie. - mówi szyderczo Proxima i dokładnie w tej samej chwili promień zabiera ich na statek.

- A miałem nadzieję, że ich zabijecie. - wzdycha zawiedziony Loki.

Promień zabiera także włócznię z rąk Steve'a.

Kosmici odlatują gdzieś w siną dal.

- Możesz wstać? - pyta ostrożnie Falcon Vision'a.

Falcon i Wanda pomagają ostrożnie wstać Vision'owi.

- Dziękuję, Kapitanie. - mówi zmęczony Vision.

- Nie ma za co. - odpowiada z szerokim uśmiechem Steve.

- Zabierajmy się stąd. - mówi swoim najbardziej przywódczym tonem Cap, po czym szyscy wsiadają do statku i odlatują.

- Wydawało mi się, że coś nam obiecałaś, nie oddalać się, nie znikać, głupio się nie narażać. - mówi poważnie Natasha.

- Nat, spokojnie, jesteś ssssssssssspięta. - drażni się z nią rozbawiony Tony, na co kobieta tylko przewraca oczami.

- Echh, nie gniewaj się, chcieliśmy pobyć razem. - mówi przepraszająco Wanda.

- Dokąd teraz Kapitanie? - pyta Sam.

- Do domu. - odpowiada ku zdziwieniu wszystkich Steve.

- To nienajlepszy pomysł. - westchnął Tony.

Jak się Wam podobał rozdział?

Mamy już ponad 100 gwiazdek!

Nie wiem jak to się stało. Dziękuję!

Życzę Wam zdrowia.
Pamiętajcie, uważajcie na siebie.

Dobramoc!

Lub

Miłego dnia!

Pa!

:)

Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro