6. Gdy Ci się spowiada.
Pain
Oglądałaś Pain'a, gdy ten tonął w papierkowej robocie. Nie przeszkadzałaś mu, a sama lubiłaś z nim siedzieć. Chciałaś po prostu być z nim w pokoju. Nagle jeden z papierów spadł na podłogę. Wstałaś, żeby podnieść go dla niego. Kiedy zobaczyłaś papier, zamarłaś. Była to wiadomość dla ciebie.
"Moje imię to Nagato. Pain, którego znasz, jest jednym z moich ciał. Kocham cię, bez względu na to, przez które ciało przemówię".
- C-Co? - zapytałaś głośno. Byłaś zszokowana i zdezorientowana.
- Nie byłem pewien, jak ci to powiedzieć. - już sama nie wiedziałaś, czy odpowiedź Pain'a, czy Nagato była prawdziwa.
- Nie jestem pewna co mnie bardziej zaskakuje. Czy to, że jesteś inną osobą, czy że mnie kochasz. - chodziłaś po całym biurze, przez kilka chwil. Nie byłaś pewna, co zamierzasz zrobić lub powiedzieć, ale wtedy naprawdę cię uderzył.
Kochałaś Pain'a i właśnie dotarło do ciebie, że on wyznał swoje uczucia tobie.
- Jesteś zła? - podeszłaś do Pain'a i przytuliłaś go.
- Nie, ja też cię kocham, ale bardzo chcę zobaczyć jak naprawdę wyglądasz. - poczułaś jak lekko oddał twój uścisk. Wyglądało to tak, jakby jeszcze nigdy nie dotykał kobiety.
- To może zostać zrealizowane.
Zetsu
Ty i Zetsu ciężko pracowaliście w twoim ogrodzie. Chciałaś, by był piękny, ale... czegoś w nim brakowało. Twojej ulubionej roślinki już tam nie było.
- Zetsu, gdzie jest mój kwiat? - spytałaś ze smutkiem. Spojrzał na ciebie, a potem zwrócił swój wzrok na miejsce, w którym powinna być.
- Nie jestem pewien. - odpowiedział Biały.- Może powinnaś go poszukać. - powiedział zirytowany Czarny.
Spojrzałaś na niego gniewnie i zaczęłaś szukać. W końcu i go znalazłaś, ale zajęło ci to jakieś pięć minut, ale była na nim mała kartka. Trzcianka była bardzo rozlana, a litery krwisto, czerwone: "Bardzo cię lubimy. Bądź nasza albo zostań zjedzona". Odwróciłaś się, żeby spojrzeć na Zetsu.
- Co to jest? - podniosłaś kartkę.
- Jesteś głupia czy coś takiego? - czarna połowa pękła.- To wyraźnie mówi, czym jest.
- Cóż, myślę, że to jest słodkie. - dotknęłaś krwawych liter.- Czy to krew?
- Tak.
- Przerażasz mnie! - wypuściłaś kartkę z rąk.- Też cię lubię. - byłaś zdegustowana, ale i szczęśliwa.
Sasori
Byłaś w warsztacie Sasorie'go. Pracowałaś nad jedną ze swoich lalek i on pracował nad swoimi. To było normalne, spokojne po południe. Zaczęłaś słyszeć dziwne odgłosy, więc spojrzałaś na sufit. Podchodziła do ciebie mała marionetka - trzymała naszyjnik. Patrzyłaś na marionetkę Sasorie'go, gdy on sam zaczął do ciebie podchodzić.
- Zrobiłem to dla ciebie. Mam dla ciebie też uczucia; wierzę, że nazywa się to miłością. Będziesz drugą połówką? - zapytał Sasori. W jego głosie była odrobina nerwowości. Nie mogłaś powstrzymać chichotu.
- Oczywiście, Sasori. - wstałaś i przytuliłaś go.- Ja też cię kocham. - poczułaś, jak Sasori odetchnął z ulgą.
- Dobra, a teraz załóż naszyjnik.
- Czy nie możesz być dla mnie bardziej cierpliwy? - zapytałaś z uśmiechem. On po prostu spojrzał na ciebie, jakbyś była głupia, że o to pytałaś. Przewróciłaś oczami i podniosłaś naszyjnik. To było małe, drewniane serce z wytłoczonym napisem "S + [pierwsza litera twojego imienia]".
- Podoba ci się?
- Tak, już go lubię. To takie słodkie.
- Nie oczekuj ode mnie więcej "słodkich" rzeczy.
- Nie zrobię tego. - nie mogłaś powstrzymać się od śmiechu. Sasori nie śmiał się z tobą, ale uśmiechnął się lekko.
Itachi
Ty i Itachi spędziliście czas w domu. Zrobiłaś obiad i jedliście go w milczeniu. Mieliście wrażanie, że oboje chcecie coś powiedzieć, ale żadne z was nie wiedziało, jak zacząć. Jak więc rozwiązać ten problem? Po prostu to rozmazałaś i miałaś nadzieję na najlepsze.
- Myślę, że się w tobie zakochałam! - krzyknęłaś nagle. W tym samym czasie Itachi powiedział: "Możliwe, że cię kocham".
- Co?! - zadawaliście pytania jednocześnie. Nie mogłaś się powstrzymać od śmiechu w tej sytuacji. Wstałaś z krzesła i przytuliłaś go. Nie spodziewałaś się, że odwzajemni uścisk, ale ku twojego zdziwieniu, zrobił to. Itachi i ty pozostaliście tak, dopóki nie odezwał się ponownie.
- Teraz jesteś moja, rozumiesz? - powiedział Itachi. Pewnie wymagało to trochę więcej miłości, ale na swój sposób było to słodkie. Odsunęłaś się by spojrzeć mu w oczy i odpowiedzieć.
- To znaczy, że ty też jesteś mój. - powiedziałaś z uśmiechem. Skinął głową i pociągnął się z powrotem w uścisk. Wy dwoje byliście zadowoleni, że tak zostaniecie, póki wasze żołądki nie zaczęły głośno warczeć. Odsunęłaś się z twarzą czerwoną ze wstydu.
- Uh...
- Skończmy jeść. - gdy Itachi to powiedział, mogłaś przysiąc, że się do ciebie uśmiecha.
Kisame
Był piękny, słoneczny dzień, ty i Kisame znowu byliście na plaży. Oboje pływaliście wokół, próbując pływać szybciej niż drugi. Skończyło się na tym, że się zmęczyliście, więc wróciliście na brzeg i położyliście się na ręcznikach pod dużym parasolem. Wasza dwójka leżała w milczeniu, dopóki Kisame jej nie przerwał.
- Jestem bardzo pewien, że się w tobie zakochałem. - Kisame powiedział to tak nagle. Usiadłaś i spojrzałaś na niego, jakby był szalony albo jeszcze lepiej, jakby jego niebieska skóra była teraz neonowo różowa.
- C-Co? - spytałaś zszokowana.
- Kocham Cię. Zrozumiem, jeśli nie czujesz tego samego. - rzuciłaś się na niego i przytuliłaś go mocno.
- Ja też cię kocham, głupi rekinie. Po prostu nie sądziłam, że to byś przy mnie czuł. - nie mogłaś przestać chichotać z podniecenia, z powodu jego uczuć do ciebie.
- Oh, cóż, wygląda na to, że oboje mamy dobrą niespodziankę.
- Tak, a teraz znów popływamy. - oboje staliście i na wpół zaciągnęłaś Kisame do wody.
- Jesteś teraz moją dziewczyną. - po prostu cię poinformował.
- To prawda, pod warunkiem, że ty jesteś moim chłopakiem. - uśmiechnęłaś się do niego.
Hidan
Hidan i ty poświęcaliście ludzi. Nie byłaś w stanie wykonać rytuału, który robił Hidan, ale nadal mogłaś zabijać ludzi, a następnie leżeć na schemacie, jak robił to Hidan. Oboje właśnie kończyliście, kiedy szaro włosy postanowił przemówić.
- [Twoje imię], jesteś teraz moją pieprzoną dziewczyną. Przemyślałem to i wiem, że nie chcę pieprzyć nikogo innego oprócz ciebie.
- Ale Hidan... jeszcze nie uprawialiśmy seksu.
- To... to było po prostu... - usiadł, wyraźnie zirytowany i może trochę zdenerwowany.
- Czy w ten sposób chciałeś mi powiedzieć, że mnie kochasz? - usiadłaś, by na niego spojrzeć, chętna, by usłyszeć jego odpowiedź.
- Pff, tak myślę. - mężczyzna odwrócił wzrok, więc stałaś i podeszłaś do niego. Padłaś z nim na ziemię i przytuliłaś go.
- Cóż, ja ciebie też kocham.
- Dobrze, więc zabij ze mną więcej skurwieli i może Jashin-sama sprawi, że będziesz nieśmiertelna jak ja!
- W porządku... Zabijmy więcej suczek! - wrzasnęłaś, trzymając wyciągniętą włócznię w przód. Szaro włosy zaśmiał się i wstając, objął cię ramieniem.
- Chodźmy, moja dziwko!
Kakuzu
Kakuzu i ty właśnie wróciliście z polowania. Oboje siedzieliście na kanapie i dzieliliście się pieniędzmi. Kakuzu "przypadkowo" upuścił pieniądze na ziemię, gdy wręczał je tobie. Kiedy pochyliliście się, żeby to wszystko podnieść, wsunął na dolara (pozwolicie, że zostanę przy tej walucie w tym rozdziale) dodatkowego dolara. Kiedy go podniosłaś, zamarłaś.
Na dolarze były zapisane dwa słowa: "Kocham Cię".
- Ka-Kakuzu? - spojrzałaś na niego, a ten uśmiechnął się.
- Kocham Cię, [Twoje imię]. Bardziej niż pieniądze. - powiedział mężczyzna. Uśmiechnął się jasno i owinął ramiona wokół twojej szyi.
- Też cię kocham, bardziej niż pieniądze. - zachichotałaś, gdy poczułaś, jak jego ramiona obejmują cię w pasie.
- Będziesz moją dziewczyną? - wyszeptał ci do ucha. Nawet, gdy szeptał jego głos był głęboki i wywoływał u ciebie dreszcz. Wyglądało na to, że ten głos zawsze będzie sprawiał, że twój mózg będzie się zmieniał w papkę.
- Oczywiście, że tak, ale pod warunkiem, że ty będziesz moim chłopakiem.
- Oh tak, zrobię to.
- Dobrze! Wróćmy lepiej to liczenia pieniędzy. - skinął głową i widać było mały uśmiech na twarzy Kakuzu, który był tak bardzo skryty pod maską.
Tobi
Ty i Obito leżeliście razem na kanapie. Kiedy był spokojny i bez maski, nazywałaś go Obito, ale kiedy ukrywał swoją twarz pod maską, byłaś zmuszona nazywać go Tobi. Jednak, spędzałaś czas zarówno z Tobi'm, jak i Obito.
- Kocham Cię, wiesz? - powiedział Obito, kiedy myślał, że śpisz. Uśmiechnęłaś się i czekałaś, czy będzie mówił dalej.- Chciałbym, żebyśmy mogli wyjść, by powiedzieć ci... ale chyba za bardzo się martwimy, że złapiemy cię w naszą dziwność i odstraszymy.
- Dziwność to dobry Obito. - spojrzał na ciebie zaskoczony.- Tobi, Obito, kimkolwiek jesteś, kocham was obu. Szczerze mówiąc, jesteś jednym i tym samym facetem, którego kocham.
- Cieszę się, że tak uważasz.
- Teraz jesteś moim chłopakiem.
- Oh, jestem? - dokuczał ci.
- Tak, jestem twoją dziewczyną, a ty moim chłopakiem.
- Nie mam nic do powiedzenia w tej sprawie?
- Nie. - usiadł i uśmiechnął się do ciebie, a ty do niego.
- [Twoje imię] musi zostać ukarana. - założył maskę z powrotem na twarz, przez co wrócił jego dziecinny głosik. Miałaś szeroko otwarte oczy, kiedy - po chwili - zaczął się bezlitośnie łaskotać.
Wydałaś z siebie dziewczęcy krzyk i uciekłaś, a on za tobą.
Deidara
Deidara powiedział ci, że robi specjalną bombę, która wywołuje specjalną eksplozję. Spytałaś go, co to jest, ale nie chciał ci powiedzieć. Powiedział, że to tajemnica i że wkrótce się dowiesz. Nagle wpadł do twoich drzwi, zrywając je z zawiasów. Podniosłaś się w krzesła, na którym siedziałaś i gapiłaś się na niego.
- [Twoje imię]! Mam gotową bombę! - powiedział blondyn z podnieceniem.
- Fajnie?
- Chodź, chcę ci ją teraz pokazać, hn! - wyciągnął cię z domu i na twoje pole eksplozji.- Gotowa, hn?
- Pokazuj co masz.
- Katsu! - po tym wybuchła wielka eksplozja. Wszędzie iskrzyły się różna kolory. Następnie na niebie przeliterowały się słowa: "Kocham Cię, [Twoje imię". Sapnęłaś i spojrzałaś na chłopaka. Wyglądał na dość dumnego z siebie.
- Kochasz mnie?
- Oczywiście, hn! Nie spędziłbym przy tym tygodnia na darmo, hn.
- Jesteś głupkiem, Barbie, ale też cię kocham. - przytuliłaś go mocno, a on wtulił twoje ciało w swoje.
- Jesteś teraz moja, hn.
- Tak, tak, jestem twoja.
-----------------------------
Część ta ma 1819 słów! Polecam obrazki... Dziękuję za przeczytanie i do następnego!!
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro