[13]
Hoseok obudził się rano przez upadek czegoś ciężkiego. Zerwał się z łóżka i wybiegł na korytarz. Bał się, że Yeong spadł z łóżka, co ostatnio mu się zdarzało. Niby zwykły upadek, ale słyszał, że ktoś kiedyś rozbił przez to głowę.
Stanął nagle w miejscu tak, jakby przyczepiono mu do nóg dwie ciężkie kule. Jednak to nie była wina jakichś kul, a blondwłosego mężczyzny, który napełnił jego serce goryczą i żalem.
Yoongi został, pochylony nad średniej wielkości pudłem z napisem zabawki. Za nim stał Yeong, a obok niego kilka innych pudeł, leżących jedno za drugim. Ciąg ten zaczynał się od jego pokoju, a kończył pod jego nogami.
-- Co się dzieje? -- spytał wreszcie Jung, wzrokiem lustrując dwójkę chłopaków.
-- Przenosimy się do nowego mieszkania! -- zawołał radosny szatyn, ale przez groźny wzrok swojego wujka uśmiech znikł mu z twarzy.
-- Z jakiej to racji?
-- Przecież chciałeś zamieszkać razem. -- wzruszył ramionami najstarszy. -- A nasze mieszkania są za małe, więc wynająłem większe kilka przecznic stąd.
-- Yeongie, pójdziesz do pani Park i powiesz jej, że proszę ją, żeby przez chwilę cię popilnowała? - Hoseok miękko zapytał siostrzeńca, głową wskazując drzwi.
Chłopczyk pokiwał główką, natychmiast ich opuszczając. Min popatrzył na gospodarza nieśmiało, ale Jung szybko pokazał mu, że nie ma ochoty na takie rzeczy w tej chwili. W planach miał co innego i jedną z ostatnich myśli, które miał w głowie, była przeprowadzka.
-- Kotku, wyjaśnię ci, dlaczego tak bez-
-- Yoongi, weź nie zaczynaj, dobra? Nie mam ochoty na takie coś w tej chwili. Byłem wczoraj u twojego brata.
-- Co? -- przełknął ciężko ślinę.
-- Byłem u twojego brata. Chciałem się dowiedzieć, dlaczego nie jesz. Martwię się o ciebie, jasne? -- podszedł do niego.
-- Przecież ci mówiłem, Hoseok. -- odrzekł ostro.
-- Niezbyt ci wierzyłem. -- teraz to on się speszył.
-- Nie ufasz mi?
-- To nie tak! Ja po prostu bałem się, że to coś poważniejszego i...
-- I? -- warknął.
-- Przepraszam. -- wyszeptał. Nie wiedział, jak inaczej się usprawiedliwić.
-- Proszę bardzo, powiedz mi, co mój brat ci powiedział! -- Yoongi już się nie powstrzymywał. Po prostu krzyczał.
-- Że nigdy nie jadłeś za dużo i z racji że masz znajomą lekarkę to do niej jeździsz, gdy się gorzej poczujesz, ale nic nie zagraża twojemu zdrowiu i możesz tak żyć i- -- mężczyzna plątał się w słowach.
-- Czyli wszystko w porządku, prawda? Mówiłem ci, że się dobrze czuję, tak? Dlaczego mi nie ufasz? O ile dobrze wiem, to związek na opierać się na zaufaniu.
Między nimi zapanowała cisza. Blondyn prychnął zdenerwowany i wyszedł. Tak bez słowa. Ale tyle wystarczyło, żeby Jung wiedział, iż przekroczył granice. Poszedł odebrać siostrzeńca od sąsiadki i od razu rozpoczął przygotowania obiadu. Całą uwagę chciał skupić na Yeongu i dopilnować, by czuł się dobrze. Wiadomo było, że im obu będzie brakowało Yoongiego.
A wy już wyobrażacie sobie niewiadomo co
P.S. nie umiem w dramy help
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro