Rozdział 1: Syn Snape'a
- Słucham?
- Słyszałeś, Potter - warknął profesor Snape. - „Nie każ mi tego powtarzać”.
- Nie wierzę - powiedział zdumiony Harry. - Jak to w ogóle jest możliwe?
- Sam nie jestem do końca pewien, Potter, ale Albus poinformował mnie o tym dziś rano i wygląda na to, że rzeczywiście jestem twoim ojcem.
- Ale wyglądam zupełnie jak mój tata, James Potter, z wyjątkiem szmaragdowozielonych oczu mojej mamy, które wszyscy uwielbiają komentować!
Snape parsknął. - Z pewnością kroczysz po zamku jak twój ojciec.
- Więc przyznajesz, że kroczysz po zamku?
- Wiesz, co miałem na myśli, Potter!
Uśmiechnięty Harry powiedział: - Więc jak to jest, że jesteś moim tatusiem? Nie wyglądam jak ty. Masz ziemistą skórę, tłuste włosy i brzydkie żółte zęby, a ja… no cóż, jestem ładny.
- Najwyraźniej twoja kochana matka rzuciła na ciebie zaklęcie protean po urodzeniu, abyś przypominał jej męża. Jednak teraz, gdy osiągnęłeś pełnoletność, wkrótce powrócisz do swojego prawdziwego wyglądu.
- Masz na myśli, że będę wyglądać jak ty?
- Tak, Potter, będziesz - powiedział Mistrz Eliksirów z uśmiechem.
- Muszę się napić!
- W tym się zgadzamy - powiedział Snape, usiadł i nalał sobie szklankę ognistej whisky.
- A dla mnie? - zapytał Harry.
- Nie, nie dostaniesz żadnego, Potter, to jest męski drink.
- Dobra - warknął Harry. - Więc wytłumacz mi to dobrze? Nie uprawiałeś seksu z moją matką, a jednak w jakiś sposób jesteś moim ojcem, a nie James Potter, jak zawsze myślałem. Teraz, gdy jestem prawie pełnoletni, okazuje się, że jesteś w istocie moim dawno zaginionym rodzicem, który jest po prostu złym, tłustym dupkiem i fałszywym śmierciożercą.
Z dymem wydobywającym się z jego nozdrzy, od whisky, Snape powiedział: - To byłoby poprawne. Chociaż Merlinie, pomóż mi, nie mam pojęcia, jak to możliwe.
Harry jęcząc, siada i mówi: Nagle czuję się jak Luke Skywalker.
- Kto? Czy on nie jest jednym z pierwszorocznych Krukonów?
- Nie, to postać z mugolskiego filmu, która dowiaduje się, że jego ojciec jest sługą zła - odparł Harry.
Wtedy przyszła mu do głowy myśl, bardzo zła myśl: Tatusiu?
- Nie nazywaj mnie tak Potter!
- Tatusiu - powtórzył Harry tylko po to, by zirytować Snape'a - czy myślisz, że możesz mówić bardzo głębokim głosem jak James Earl Jones, a potem powiedzieć „Jestem twoim ojcem”?
Snape spytał krzywo - Kim jest James Earl Jones?
- Mugolski aktor o głębokim głosie, który gra Dartha Vadera, złego ojca Luke'a.
- Nie, nie zrobię tego! Zachowywanie się jak mugol jest gorszące dla czystokrwistego, takiego jak ja.
- Tak, czystokrwistego, któremu udało się spłodzić syna z mugolską wiedźmą i który nigdy nie uprawiał z nią seksu. To brzmi trochę podejrzanie. Myślę, że kłamiesz na temat seksu.
Snape skrzywił się jeszcze bardziej i wypił kolejny kieliszek ognistej whisky. - Nigdy nie zniżyłbym się do spłodzenia dziecka że szlamą, Potter.
- Nie masz na myśli Harry Snape? Przecież jesteś teraz moim tatusiem - powiedział Harry niewinnie, a potem spróbował wczołgać się na kolana Snape'a.
- Zejdź ze mnie, Potter. Nie biorę za ciebie żadnej odpowiedzialności i nie chcę cię więcej widzieć po ukończeniu studiów - warknął mistrz eliksirów.
- Ale tato, kocham cię.
- ARRRRGH! - wrzasnął Snape, złapał butelkę ognistej whisky i wybiegł z pokoju, zostawiając Harry'ego Pottera samego.
Chichocząc dyrektor, Albus Dumbledore wyszedł zza ukrytych drzwi z kieszonkowym zegarkiem w dłoni. Najwyraźniej ustalał czas trwania tej rozmowy.
Harry uśmiechnął się i wyciągnął rękę, a dyrektor umieścił w niej mały worek z galeonami.
- Naprawdę nie sądziłem, że uda nam się go przekonać, że jest twoim ojcem, ale wygląda na to, że też go zmusiłeś do picia. Jak nazywa się ten rytuał ponownie?
- Prima aprilis, sir - odpowiedział Harry, wkładając złoto do kieszeni. - Następnym razem przekonajmy go, że spłodził również Hermionę.
Dyrektor zaśmiał się i obaj poszli razem korytarzem.
Ciąg dalszy nastąpi…
Bạn đang đọc truyện trên: Truyen247.Pro